czwartek, 11 listopada 2010

Narodowe Święto Niepodległości

List Prezydenta RP do nauczycieli

Drodzy Nauczyciele!
11 listopada będziemy obchodzić kolejną rocznicę odzyskania niepodległości(...).Chciałbym, aby w kolejnych latach, w dniu 11 listopada tak, jak w 1918 roku towarzyszyła Polakom nie tylko podniosła atmosfera, lecz przede wszystkim radość i duma z sukcesu będącego ukoronowaniem 123 lat wysiłków i starań kilku kolejnych pokoleń. Dlatego chcę poprosić wszystkich nauczycieli o przeprowadzenie "lekcji patriotyzmu" (...)w czasie których dzieci nauczyłyby się robić kotyliony w barwach narodowych".


W odezwie na list Pana Prezydenta RP,wspólnie z naszymi dzieci z Domu nad Stawem,pragnęliśmy przyłączyć się do Polaków czujących się dumnie ze swojego kraju. Dla upamiętnienia rocznicy odzyskania przez Naród niepodległej Polski, rozwiesiliśmy flagi na naszym budynku. Zrobienie kotylionów było prostym sposobem, w jaki chcieliśmy oddać hołd i cześć wszystkim Rodakom, dzięki którym możemy teraz czuć się wolni i możemy żyć bezpiecznie. D Z I Ę K U J E M Y... ciocia Kamila

" Miałem kłopot ze zrobieniem kotyliona a na końcu wyszedł mi kwiatek,taki tulipan".
Danielek B.

" Te kotyliony były trudne a ciocia musiała mi ciągle pomagać. Trochę mi nie wyszło".
Pepe (Patryk P.)


" Wszystkim podobały się nasze kotyliony. W końcu nauczyłam się je robić.Potem największy kotylion przyczepiliśmy obok zdjęcia Pana Prezydenta. Mój powiesiliśmy na lustrze a Patryka na obrazku".
Lola(Ola P.)






środa, 3 listopada 2010


Zaduszki
Rozmiar czcionki

Jest miejsce, dokąd listy nie dochodzą,
Gdzie tylko myśli i modlitwy błądzą.
Tam idę, żeby w zadusznym skupieniu
Ulżyć modlitwą zmarłym w ich cierpieniu.
Tyle jest jeszcze pytań nie zadanych
I opowieści nie dopowiedzianych.
W zimnym kamieniu śpią snem nieprzespanym
I może tęsknią za słonecznym ranem?
Nie mogę odejść nie zamieniając słowa
W ciszy, o której mówią,że grobowa.
Nim wiatr ostatnie znicze pozagasza
Powiem dziękuję, proszę i przepraszam.
Jest miejsce dokąd listy nie dochodzą,

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą".






31 listopada 2010
HALLOWEEN -- straszne święto ????



To straszne święto obchodzono już 2000 lat temu. Zapoczątkował je Celtycki lud, obchodząc 31 października święto zwane "Wigilia Wszystkich Świętych" Według dawnych wierzeń dusze zmarłych wracały w następnym roku na ziemię, żeby wejść w ciała żywych. Aby temu zapobiec, 31 października Celtowie konstruowali przeróżne, straszne maski i przebrania, mające imitować demony i upiory. Przebrani tańczyli wokół rozpalonych ognisk, robiąc dużo hałasu, żeby je odpędzić, jak najdalej od ludzkich siedzib.

Tradycyjnie jak co roku obchodzimy Halloween. Chodzimy wtedy po domach , zbieramy cukierki oraz sypiemy się mąką. Byłam bardzo zadowolona .
Ania R.


HALLOWEEN czyli przerażające upiory,zombie, złowrogie wiedźmy, zatrważające duchy i żywe kościotrupy!!!
Tak w skrócie wyglądało "All Hallows Eve", obchodzone przez mieszkańców Strasznego Domu Nad Stawem, którzy przeobrazili się w istoty nie z tego świata .
"Trick or treat"- cukierek albo psikus -dzieci pukając do drzwi prosiły o słodycze , a gdy ich nie dostawały mogły coś spsocić.Wierzcie mi nie warto było ryzykować!
Było koszmarnie ,przeraźliwie i straszno...
Nasze podopieczne wampiry i demony w ową mroczną noc , wystraszyły nie tylko sąsiadów z Parkowej ale przede wszystkim nas ,wychowawców .I skutecznie spędziły nam sen z powiek na bardzo długo...
Dziękujemy Wam Kochane Dzieciaczki za wspaniałą zabawę!
ciocia Kamila :)


Najbardziej mi się podobało malowanie twarzy i zbieranie cukierków.Ja byłam wampirzycą
Justynka P.



W niedzielę byliśmy na Halloween .Ciocia Kamila z Ciocią Anetką pomalowały nas na wampiry i wiedźmy! Ja byłem kościotrupem . Bardzo się ucieszyliśmy, ponieważ zebraliśmy dużo słodyczy.
Kacper K.












Piękna wampirzyca - Justynka

niedziela, 31 października 2010

WIZYTA WE WROCŁAWSKIM AQUAPARKU


W ostatnim dniu października wybraliśmy się do Aquaparku we Wrocławiu.
Było szałowo!"Dzieciaczki" szczęśliwe i uśmiechnięte od ucha do ucha!!!
Aż miło było patrzeć! Wszędzie nas było pełno!
A to wpadliśmy do leniwej rzeki, która porwała nas swoim nurtem
na wyprawę wśród bajecznej roślinności. To znowu skakaliśmy w morskich falach,
włączanych od czasu do czasu! Na Wszystkie bezpieczne (były ograniczenia wiekowe)
dla nas zjeżdżalnie, wdrapaliśmy się i z wielką radością lądowaliśmy w wodzie!
Sprawdziliśmy jak słona jest woda w basenie solankowym!
Wypłynęliśmy (na chwileńkę) na zewnątrz budynku i sprawdziliśmy,
czy prawie w listopadzie można popluskać się na dworze i nie zamarznąć?!
Ponieważ było nam gorąco od nadmiaru wrażeń nie daliśmy się pogodzie,
która nawet nam sprzyjała, bo temp. sięgała 15-tu stopni!
Nie pogardziliśmy też kąpielą w dżakuzi!
Myślę, że koniecznie trzeba zorganizować jeszcze nie jeden taki wyjazd,
bo naprawdę warto! Przede wszystkim dla zobaczenia naprawdę szczęśliwych
oczu tych naszych "Rybek", które po tych wszystkich wyczynach w wodzie
były tak cudnie zmęczone, że prawie pousypiały w drodze powrotnej w pociągu.
Jednak jak się później okazało - wieczorem miały jeszcze siłę na zabawę
pod tytułem: Halloween.
Ale to już zupełnie inna bajka... Ciocia Monika



prawie jak pod naszym prysznicem

















































KOMENTARZE I WRAŻENIA Z WYJAZDU WKRÓTCE.........